Gajczewski Jerzy

Ostatnie pożegnanie ŚP Jerzego Gajczewskiego 30 lipca 2016 roku

   Jerzy Gajczewski przyszedł na świat w Wilnie 27 kwietnia 1927 roku w polskiej rodzinie o tradycjach patriotycznych
i powstańczych. Okres II wojny światowej i okupacji Wileńszczyzny w szponach trzech okupantów, niemieckiego, sowieckiego
i litewskiego, rodzina przeżywała w Jaszunach.

   W wieku 16 lat wstąpił w szeregi Armii Krajowej, służąc Ojczyźnie jako wywiadowca. Po wielu latach, w 1994 roku,
doczekał się Krzyża Armii Krajowej nadanego przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej oraz otrzymał awans na stopień porucznika.

   Zanim nastąpiła ta „osobliwa chwila”, młody Jerzy zdołał uniknąć aresztowania przez NKWD ratując się wraz z ojcem wyjazdem
na Dolny Śląsk w ramach tzw. repatriacji. Osiedlił się w Jeleniej Górze z matką i siostrami, choć te dołączyły w późniejszym terminie.
Do egzaminu maturalnego przystąpił w Państwowym Liceum Ogólnokształcącym dla Dorosłych w 1947 roku, a studia na Politechnice
Wrocławskiej w latach 1947-1951 ukończył  jako mgr inż. nauk technicznych i budownictwa ogólnego. Otrzymawszy nakaz pracy
na Politechnice, w latach 1951/1952 - 1958/1959 Jerzy Gajczewski pracował jako  asystent  na Wydziale Budownictwa
(był wówczas najmłodszym pomocniczym pracownikiem naukowym Wydziału  na tym stanowisku).

   Mimo „podejrzanego” życiorysu i braku przynależności partyjnej, ze względu na kompetencje zawodowe,
ówczesne władze powierzyły Jego trosce funkcję kierownika Wydziału Budownictwa Prez. M.R.N. m. Wrocławia,
którą sprawował od 1959 do 1963 roku. Pracując później na równie odpowiedzialnych stanowiskach w wykonawstwie,
w charakterze głównego specjalisty. Aktywny był też jako wynalazca: posiadał łącznie kilkanaście patentów i świadectw autorskich,
których zastosowanie przyniosły gospodarce ogromne oszczędności finansowe i materiałowe, jak i służyły ochronie środowiska naturalnego.

   W 1960 otrzymał za to Odznakę XV-lecia Wyzwolenia Dolnego Śląska, a w 1984 roku złotą Odznakę Zasłużony dla Budownictwa
i Przemysłu Materiałów Budowlanych. W 1983 otrzymał też Medal Zwycięstwa i Wolności nadany uchwałą Rady Państwa.

   Uprawnienia kombatanckie jako członek Związku Kombatantów i Osób Represjonowanych  nabył w 1993 roku na podstawie
przynależności do Armii Krajowej w okresie od września 1943 do lipca 1944 roku, natomiast w 2014 roku otrzymał legitymację
członka Korpusu Weteranów Walk o Niepodległość Rzeczpospolitej Polskiej.

   Śp. Jerzy Gajczewski był wieloletnim członkiem wrocławskiego oddziału Towarzystwa Przyjaciół Grodna i Wilna;
poświęcał utraconej „małej ojczyźnie” liczne wiersze tworzone tęsknotą oraz tematycznie związane z tak ukochaną Wileńszczyzną artykuły.

   Wspomagał finansowo Dobroczynne Stowarzyszenie Polskich Kombatantów na Litwie,
przeznaczając środki na potrzeby leczenia żołnierzy weteranów.

                Sit tibi terra levis!

Wrocław, 28 lipca 2016 roku (oprac. L. G.)
 

Fot. M. Pacholak

„Jeden z Wilniuków powiedział, że nigdy tam nie wybierze się,
bo pękło by jego serce” – http://grodnowilno.pl/doc/Biuletyn_11_2014.pdf

Wilno

Wilno, miasto moje, Ty jesteś jak zdrowie,
jak Ciebie można kochać, ten tylko się dowie,
kto Cię stracił.
Ja kocham, tęsknię, więc piszę o Tobie.

Tęsknię do starych ulic, zamku Giedymina
i do błękitnej Wilii, co miasto przecina.
A także do Wilenki, co tam wartko płynie
i później w nurtach Wilii nagle, cicho ginie.
Do pagórków zielonych, tych pięknych widoków,
i goniących po niebie srebrzystych obłoków.
Do łąk nad Wilią, pięknie ukwieconych,
a wczesnym rankiem rosą posrebrzonych…

Panno Święta, co w Ostrej świecisz Bramie,
idąc w bój, mieliśmy na ryngrafach Twoje Święte Znamię.

Walczyliśmy o swe miasto nie szczędząc krwi, znoju;
wielu najlepszych chłopców padło w ciężkim boju.
Śpią snem wiecznym na Rossie.
Boże, Dobry Panie,
daj naszym dzielnym chłopcom wieczne spoczywanie.

Walczyliśmy o Niepodległą w czas srogi, ponury.
Od Wschodu ciągnęły na nas znowu czarne chmury.
Szła do nas z Sowietami czerwona zaraza,
a za nimi, jak kiedyś, groza i odraza.
Wierzyliśmy jednak, że przyjdą te dni,
gdy Ta, co nie zginęła, wyrośnie z naszej krwi.

Walczyliśmy na wszystkich frontach:
w Tobruku, na Monte Cassino,
w Ankonie, Arnhem, Falaise,
a także w dalekim Lenino -
ci wojnę skończyli w Berlinie,
niech o nich też pamięć nie zginie!

Walcząc, szliśmy do Kraju,
do Wilna i do rodzinnych wsi,
do miejsca, które w dzień się marzy
i ciągle po nocach śni.

Niestety, tak się nie stało.
Sprzedali nas Stalinowi nasi sojusznicy,
wiarołomni Jankesi, kupczący Anglicy.
Sprzedali nas w Teheranie, Jałcie i Poczdamie.
Nie wybacz im tej zdrady, Sprawiedliwy Panie!

Towarzystwo Przyjaciół Grodna i Wilna Oddział we Wrocławiu,
Biuletyn
nr 4/2000, s. 22-23.

Grodno

Grodno, miasto nasze,
jedna z wschodnich stanic,
co od wieków broniło
naszych polskich granic.

Grodno, miasto Batorego,
miasto utracone,
nad błękitnym Niemnem pięknie rozciągnione,
o którym pisał poeta...

Ale nadszedł czas ponury,
nad kraj przyszły czarne chmury -
Niemcy spadli od zachodu,
Sowieci nóż wbili ze wschodu.

Żołnierze byli na froncie,
dzielnie walczyli z Niemcami,
a w Grodnie dzieci i młodzież
biły się z Sowietami!

Grodno w „trzydziestym dziewiątym” – polskie Termopile,
których bohatersko broniły
dzieci i cywile!

Grodno stanęło naprzeciw Sowietom,
jak kiedyś przed laty przeciwko
nawale morskiej stanęła:
Biała, wąska, zaostrzona,
jak głaz bodzący morze – reduta Ordona”!

Obrońcy walczyli dzielnie
nie szczędząc krwi, znoju.
Wielu z tych Orląt z Grodna
padło w śmiertelnym boju.

Teraz śpią snem wiecznym.
Boże, Dobry Panie,
daj dzielnym obrońcom Grodna
wieczne spoczywanie.

W wierszu „Do generała”, po klęsce wrześniowej
Marian Hemar pisał:
Niech pan oczy i uszy zasłoni,
niech pan w oknie zaciągnie firanki,
bo tam stoją żołnierze bez broni,
tak jak wyszli na niemieckie tanki”.

W Grodnie na tanki sowieckie
poszły Grodzieńskie Orlęta.
Nie można o tym zapomnieć,
niech Polska o nich pamięta!

P.S. Wódz naczelny gen. Władysław Sikorski za bohaterską obronę Grodna w 1939 r.,
miał odznaczyć to miasto Wielkim Krzyżem Orderu Virtuti Militari…

Towarzystwo Przyjaciół Grodna i Wilna Oddział Dolnośląski we Wrocławiu,
Biuletyn
nr 9/2006

Lwowskie dzieci

„Świt wstał srogi i ponury,
z cytadeli idą z góry

szeregami lwowskie dzieci,
idą tułać się po świecie...

Smutno brzmiała ta piosenka,
lecz kończyła się udręka.
Jutrzenka wolności świtała,
Polska z prochu powstawała.

Lecz nad Lwów znów przyszły chmury;
miastu groził los ponury
choć -tym razem- lwowskie dzieci
nie szły tułać się po świecie.

Poszły walczyć o swe miasto,
poszli chłopcy i dziewczęta –
wspaniałe Lwowskie Orlęta.

Nie szczędzili krwi i znoju,
wielu padło w ciężkim boju.
Śpią snem wiecznym na cmentarzu.
Jezu Chryste, a nasz Panie,
daj im wieczne spoczywanie...

Lwów miał wolność lat dwadzieścia,
rozkwitało wszystko w mieście.
Lecz znów nastał czas ponury –
nadciągnęły czarne chmury;
Hitler napadł od zachodu,
a Sowieci szli od wschodu.

I znów, polskie, lwowskie dzieci
poszły tułać się po świecie.
Jechały na wschód, do łagrów...

Czekała ich Syberia,
Kazachstan, Workuta, Kołyma...
Czekał głód, poniewierka,
katorga i śnieżna zadyma.

Wiele z nich nie wróciło
z tej strasznej ziemi niewoli.
I to nas, co pozostali,
najbardziej, najgłębiej boli!

Żywi, znów poszli walczyć wierząc,
że kiedyś znów zobaczą swoje miasto,
swój ukochany Lwów!
Walczyli na Monte Cassino,
w Ankonie, i też pod Lenino,
walczyli w końcu w Berlinie.
Niech pamięć o nich nie zginie!

Nie dane im było, niestety,
dożyć spełnienia swych snów,
że jeszcze powrócą do Lwowa,
że polski znów będzie Lwów!

Niestety, tak się nie stało
Sprzedali nas Stalinowi nasi sojusznicy:
wiarołomni Jankesi, kupczący Anglicy.
Sprzedali nas w Teheranie, Jałcie i Poczdamie.

Nie wybacz im tej zdrady, Sprawiedliwy Panie!

Od autora:

1. Pod koniec wojny, kiedy decydowały się losy polskiej granicy na wschodzie,
delegacja ówczesnego rządu polskiego pod przewodnictwem premiera Edwarda Osóbki-Morawskiego,
prosiła Stalina o pozostawienie Lwowa przy Polsce. Stalin odpowiedział, że „nie może być gorszy dla Ukraińców od Anglików,
którzy w 1919 roku przyznali Lwów Sowietom ustalając granicę Polski na linii Curzona”.
Nasi zachodni sojusznicy liczyli wówczas,
że w toczącej się wtedy w Rosji wojnie domowej zwycięży „biała” Rosja, i nie chcieli zmniejszać jej stanu posiadania.

2. Premier Wielkiej Brytanii, Winston Churchill w dniu 18. czerwca 1940 r. oświadczył
gen. Władysławowi Sikorskiemu: „Jesteśmy towarzyszami broni na śmierć i życie”.

3. 21 lutego 1945 r. Winston Churchill, odpowiadając na zarzut gen. Władysława Andersa, że wyraził  zgodę na oddanie ZSRR
połowy terytorium Polski, oświadczył:” Wy jesteście sami temu winni. Myśmy  wschodnich granic Polski nigdy nie gwarantowali.
Mamy dzisiaj dość wojska i waszej pomocy nie potrzebujemy. Może pan swoje dywizje zabrać. Obejdziemy się bez nich...”

Czy ci nie żal, Wilnianinie ?!

(na melodię „Góralu, czy ci nie żal?”)

Czy ci nie żal, Wilnianinie,
opuszczać swoje świątynie?!
Porzucać Górę Zamkową
i Ostrobramską Królową?
Trzech Krzyży czy ci nie żal?   (bis)
Czy twoje serce to stal?!

Każdy na Wilno spozierał
i łzy rękawem ocierał,
bo Wilno porzucić trzeba –
nie robił tego „dla chleba”.   (bis)
Zagarnął Wilno zły wróg
i wygnał nas, hen za Bug!

Rozwiały nas wichry po świecie
i teraz nas wszędzie znajdziecie,
ale nam zawsze jest pilno
zobaczyć kochane Wilno!

Góralu, znamy twój żal,   (bis)
gdy tęsknisz do swoich hal...

Armia Krajowa z Kresów

(na melodię „My, Pierwsza Brygada”)

Nie grały nam surmy bojowe,
nie zdobił nas rycerski strój,
nie powiewały nam sztandary,
ale od razu szliśmy w bój!

Kresowi powstańcy, polscy partyzanci,
poszliśmy wówczas w bój,
na krwawy znój, na krwawy znój!

Walczyliśmy o nasze Kresy
wciąż wierząc w to, że chcieć to móc,
nie wiedząc, że już nas sprzedano;
nie wiedział o tym też nasz wódz!

Na pomoc ginącej Warszawie
z dalekich Kresów myśmy szli.
Doszliśmy do niej my, jedynie,
gdy dopełniły się jej dni!

Zginęli nasi prawie wszyscy,
taki nasz był żołnierski los.
Rzucili życie swe w ofierze,
jak zawsze na ofiarny stos!

Nie wolno o tym zapominać,
niech pamięć o nich wiecznie trwa!
W Warszawie walczył oraz zginął
nasz nowogródzki pułk AK.

AK to jest żołnierska nuta,
AK to jest żołnierski los,
AK to jest żołnierska buta,
AK to jest ofiarny stos!

Wileńska kolęda

(na melodię „Serce w plecaku”)

Z młodej piersi się wyrwało
w wielkim bólu i rozterce
i do żłóbka poleciało to wileńskie, polskie serce!

Tę piosenkę, tę jedyną,
śpiewam dla Ciebie, Dziecino.
Daj, bym przeszedł wszystkie boje
i zobaczył miasto moje!

Jak „Czwartakom”, tym z piosenki,
jest nam zawsze bardzo pilno,
by powrócić w nasze strony,
by znów ujrzeć stare Wilno!

Tę piosenkę, tę jedyną,
śpiewam dla Ciebie, Dziecino,
niech Twa rączka nas zachowa,
i Ostrobramska Królowa!

Wierzę nadal w głębi serca,
wiara ma jest bardzo silna,
że pomożesz nam powrócić
do polskiego znowu Wilna!

Pod Twoją i Twojej Matki
opiekę się uciekamy.
O łaskę prosi dla Wilna
polski żołnierz z Ostrej Bramy!

Garść wspomnień z Kresów

„O tym każda wie istota,
że Paryż słynie z mód,

Polesie słynie z błota
a Druskienniki z wód.

Wenecja ma gondole,
Warszawa słynie z ciast.

Zgadnijcie, które wolę
z tych najpiękniejszych miast?”

To Grodno – znad Niemna modrych fal,
Grodno – pozostał smutek, żal.
Grodno, kochane Grodno,
najmilsza z twierdz
grodzieńskich serc!

To Wilno –
każdemu w sercu tkwi,
Wilno, po nocach nam się śni.
Wilno, kochane Wilno,
najmilsza z twierdz
wileńskich serc!

To Lwów nasz!
Ten zawsze wierny Lwów!
Lwów nasz, marzenie naszych snów!
Lwów nasz, Lwów ukochany,
powróci kiedyś do nas znów!

To Kresy –
zostały w naszej krwi.
Kresy – to w dalszym ciągu my!
Kresy, kochane Kresy,
najmilsza z twierdz
kresowych serc!

Polesie

„Polesia czar to dzikie knieje, moczary,
Polesia czar to smętny wichru jęk.

Gdy w mroczną noc z bagien wstają opary,
serce me drży, dziwny ogarnia lęk.
I słyszę, jak z głębi wód jakaś skarga się miota.
Serca prostota wierzy w Polesia cud”.

Tak brzmiała rzewna ta piosenka
w czasach Polski Niepodległej.
Jeszcze wcześniej, przed wiekami
o Polesiu śpiewano:
„Dał dla córeczki szlachcic Hołota
grzybów wianuszek, wjunów1 garnuszek
i beczkę błota.”

Przede wszystkim, musimy pamiętać o tym,
że:
Polesie to kolebka naszych bohaterów:
Kościuszki, Ogińskiego, Traugutta, Platerów.
Wielkich artystów, co Polskę wsławili na świecie.
Niewielu takich twórców w historii znajdziecie!

Poleszucy, dobrzy ludzie
– choć w biedzie i ciągłym trudzie –
nie wadząc nigdy nikomu
żyli spokojnie w swym domu.

Ale nadszedł czas ponury,
nad krajem zawisły chmury.
Niemcy napadli z zachodu,
a Stalin „wyzwalał” ze wschodu.

Łagodne Polesia dzieci
czekała tułaczka po świecie.
Czekała na nie Syberia,
czekała Workuta, Kołyma,
czekały – głód, poniewierka,
katorga i śnieżna zadyma.

Wiele z nich nie wróciło
z tej strasznej ziemi niewoli.
To tych, co pozostali,
najbardziej, najgłębiej boli! -
Ci, którzy ocaleli, nie szczędząc krwi, znoju,
poszli bić się o Polskę walcząc w krwawym boju.
Walcząc wracali do Kraju,
do swych chutorów i wsi.
Do miejsca, co w dzień się marzy
i stale po nocach się śni!

Niestety, nie doszli...

Sprzedali nas Stalinowi nasi sojusznicy:
wiarołomni Jankesi, kupczący Anglicy.
Sprzedali nas w Teheranie, Jałcie i Poczdamie.
Nie wybacz im tej zdrady, Sprawiedliwy Panie!

Teraz, rozproszeni po świecie
wygnańcy z Polesia śpiewają:
„Polesie, Polesie,
ach, uwierzcie mi,
ten kraj najpiękniejszy
po nocach się śni...”

______________________________________

1 - drobne rybki żyjące w środowisku bagiennym (reg.)

U nas w Wilnie na Kaziuka1

U nas w Wilnie na Kaziuka
każdy znajdzie czego szuka.
Na łukiskim2 tym jarmarku
szum od rana, jakby w garnku!
Są tam serca, obwarzanki,
miski, łyżki, garnki, dzbanki.
Jest zabawek tam bez liku,
z cukru wata na patyku.
Są cukierki, makagigi,
czasem są też słodkie figi!
Są wyroby z drewna, z gliny,
są narzuty i kilimy.
Dużo śmiechu, zgiełku, krzyku,
mrowie ludzi, wprost bez liku!
Są dziadkowie, dzieci, wnuki,
bardzo często są prawnuki!
Wszyscy świetnie się tu bawią
i Kaziuka święto sławią!

Każdy tutaj coś kupuje
i pieniędzy nie żałuje!
Jeden - serce dla dziewczyny,
drugi – prezent dla rodziny.
Coś dla ojca, coś dla matki,
czasem też coś dla sąsiadki!
Niepotrzebna tu przynuka3
Każdy chce iść na Kaziuka!

My, wygnańcy, tu z daleka
też tęsknimy do Kaziuka.
Jak Polakom z Wileńszczyzny,
niepotrzebna nam przynuka.
Bo sprawa jest bardzo prosta:
my w sercach mamy Kaziuka!

______________________________________

1 – region. forma imienia Kazimierz; tu: uroczystość św.Kazimierza, patrona Litwy, obchodzona 4. marca
2 – nawiązanie do nazwy Placu Łukiskiego w Wilnie, na którym odbywały się jarmarki
3 - region., zachęta; z ros.

Wrocławianie z Kresów

Przywiały nas wichry wojny
rzucając na wrocławskim bruku.
Było z tym dużo smutków,
kłopotów, a często strachu i huku.

Dlatego pamiętaj, dziewczyno,
pamiętaj wrocławski wnuku,
że babcia tu szła przez Syberię,
a dziadek Twój był w Tobruku!

Choć żyją tutaj od lat,
lecz, jak tym ułanom z piosenki,
zawsze im bardzo pilno odwiedzić nasze Grodno,
odwiedzić stare Wilno!

Tli się w nich iskra nadziei,
miłość do Kresów w nich tkwi.

Zostanie ona w ich sercach,
zostanie ona w ich krwi!

Towarzystwo Przyjaciół Grodna i Wilna we Wrocławiu, Biuletyn nr 10/2008, s. 10.

Przesieka
(dla mojej Żony)

Marzę czasem o Przesiece,
o jej górach, lasach, rzece,
która z leśnych stoków spływa
(a Podgórna się nazywa),
płynie jarem przez kamienie
zbierając leśne strumienie,
coraz większa i wspaniała,
jakby nowych sił nabrała.
Szumi, huczy coraz głośniej,
coraz mocniej i radośniej!
Wodospadem w dół się wali
i ... już niknie w sinej dali...,

...o Kozackiej tej Dolinie,
co z widoków pięknych słynie,
dzikich skałach, polnych kwiatach
i łąkowych aromatach,
o strumieniu, co z gór płynie,
a wśród skał i głazów ginie...,
...o tych domkach, pensjonatach,
przycupniętych starych chatach,
które marzą o świetności
oczekując ciągle gości...

Tęsknię do pięknych widoków,
gonitw po niebie obłoków,
leśnych polan ukwieconych,
rankiem rosą posrebrzonych,
szumu lasu, śpiewu ptaków,
przez Walonów rytych znaków
(którzy złota tu szukali
i znikli w tajemnej dali...),

...do gór pięknej panoramy,
Śnieżki, Szyszaków, Szrenicy
całej pięknej okolicy, -
do lip brzęczących pszczołami,
do łąk grających świerszczami
i do skały, co się kiwa,
a Chybotek się nazywa...

... do gór, lasów i do rzeki –
tęsknię często do Przesieki!

Łużyczanie

Na zachodzie, niedaleko,
za Nysą, graniczną rzeką
żyją z dawna Łużyczanie,
nasi bracia, też Słowianie.
Wokół miasta Budziszyna
leży piękna ich kraina.

Ich sztandar jak polne kwiaty:
maki, rumianki, bławaty.
Jest podobny do naszego,
z dodatkiem koloru nieba.

O wysokiej ich kulturze
wiemy z odwiecznych kurhanów
kryjących szczątki ubiorów,
narzędzi, broni i dzbanów.

Mieliśmy wspólną historię,
a także wspólnego króla:
był nim Bolesław Chrobry
(serca to nasze rozczula).
Niewielu ich - sto tysięcy,
może mniej, a może więcej.

Niestety, od lat tysiąca
naród ten jest malejący,
bo podbijany od zachodu
topniał niby bryłka lodu.

Poprzez wieki, w czas ponury,
bronili swojej kultury
zachowując język, wiarę,
a także zwyczaje stare.

Mają artystów i pisarzy
(niech im Pan Bóg w zdrowiu darzy!)
Naród ten jest twardy, dzielny,
Naród ten jest nieśmiertelny!


30 lipca 2016 roku - ostatnie pożegnanie śp. Jerzego Gajczewskiego - zawsze wierni
członkowie Towarzystwa Przyjaciół Grodna i Wilna we Wrocławiu.
Fot. Michał Żaglewski.

Materiały do biografiii

1. Miejsce urodzenia
Nazwa współczesna. Nazwa do 1987 r. Starostwo. Granice ulicy.
Vyšnių. Naujininkų. Šaltkalvių g. - Вишнёвая, Wiśniowa
Plieno. Naujininkų. Prūsų - Darbininkų g. - Стальная, Stalowa
Przedmieście – Kominy; obecnie dzielnica miasta Naujininkai – Nowe Miasto
Wilno dzieli się na właściwe miasto i przedmieścia, otaczające go ze wszystkich stron.
W stronie południowej i południowo-zachodniej przybliżają się do miasta przedmieścia:
Nowy-Świat, Szkaplerna i Kominy, stanowiące jedną całość, gdyż jedno z drugiem ściśle się łączy;
minąwszy przedmieście Kominy zaczyna się trakt lidzki.
Источник: http://www.vilnius.skynet.lt/ulicy_vilniusa.html
Plan Wilna z 1921 roku – http://www.mapywig.org/m/City_plans/Central_Europe/Plan_miasta_WILNA_12.5K_1921.jpg


Mapa – https://www.google.pl/maps/@54.6624929,25.2637249,3a,75y,23.55h,64.02t/data=!3m6!1e1!3m4!1shADIMh4GdK1xzD65gpVp7w!2e0!7i13312!8i6656

2. Parafiahttp://www.kami.net.pl/kresy/
Parafia – św. Jana Chrzciciela, Wilno – http://www.stankiewicze.com/index.php?kat=41&sub=615
Jerzy Gajczewski: 27.04.1927 – 24.07.2016
imiona rodziców:
Albertyna z d. Szwabowicz: 18.03.1900 – 17.09.1992
Antoni: 10.10.1894 – 23.01.1984

3. Uzupełnienia (notatki)
Władysława Gajczewska - Stalowa 12. Zgub. dow. osob. Nr 4028/DO 29 wyd. przez
Star. Grodzkie w Wilnie 23/XII-29 r., "Wileński Dziennik Wojewódzki" 1931 nr 3,
na s. 102 [poz. 7] – http://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/plain-content?id=84251